Na ile ekologicznie jesteśmy w stanie żyć?

Ten temat wydaje się być na topie w ciągu ostatnich miesięcy. Choć naukowcy od dziesiątek lat bili na alarm, dopiero teraz widzimy na własne oczy skutki globalnego ocieplenia. Brak zimy, pożary w Szwecji, Brazylii, Australii. Dzięki Internetowi każda wiadomość może w błyskawicznym tempie dotrzeć do milionów odbiorców. Choć prawdopodobnie przegapiliśmy naszą szansę uratowania świata, ludzkość jest zbyt zawzięta, aby stać z założonymi rękami i przyglądać się zbliżającej się katastrofie. Coraz więcej osób chce coś zrobić, chce mieć jakiś pozytywny wkład w środowisko, albo chociaż ograniczyć negatywne skutki swojej egzystencji.

Poniższy tekst został napisany w ramach Inicjatywy #BloggersHelpWorld serwisu Mocna Grupa Blogerów. Celem akcji jest pokazanie, jak żyć ekologicznie i oszczędniej, dbając o naszą planetę oraz dając dobry przykład innym.

Co tak właściwie możemy zrobić? Metod i sposobów jest bardzo wiele, a każdy gest może zarówno nieść za sobą pozytywne skutki, jak i nie prowadzić do żadnej zmiany w ogóle. Myślę, że jest jednak mnóstwo małych, średnich i dużych postanowień, które warto chociaż rozważyć. Możemy zrobić grę – ja przygotuję listę, a Wy napiszcie, ile podpunktów udało Wam się odhaczyć, a ile więcej zamierzacie wprowadzić w swoim życiu w najbliższej przyszłości. Co więc można zrobić?

50 sposobów

Oto lista rzeczy małych, średnich i dużych, bez konkretnej kolejności. Jest ich dokładnie pięćdziesiąt. Z całą pewnością dałoby się dopisać drugie tyle, skupiając się dokładniej na każdej dziedzinie życia z osobna. To są rzeczy, które po prostu przyszły mi na myśl. Sama stosuję się do około 35-40 z nich.

  1. Ograniczenie kupowanie nowych ubrań
  2. Naprawianie zamiast wymieniania
  3. Kupowanie z drugiej ręki, na przykład w ciucholandach
  4. Korzystanie z usług zamiast posiadania własnych sprzętów, urządzeń
  5. Picie wody z kranu
  6. Posiadanie butelki na wodę wielokrotnego użytku
  7. Przynoszenie jedzenia w pudełku wielokrotnego użytku
  8. Ponowne wykorzystywanie resztek z obiadu
  9. Branie krótkich pryszniców zamiast długich kąpieli w wannie
  10. Oszczędne korzystanie z wody podczas mycia naczyń czy zębów
  11. Redukcja spożycia mięsa – na przykład bezmięsne piątki
  12. Rezygnacja z czerwonego mięsa
  13. Rezygnacja z mięsa w ogóle – przejście na wegetarianizm
  14. Rezygnacja z mięsa i produktów odzwierzęcych – przejście na weganizm
  15. Unikanie produktów zawierających niepotrzebnie dużo opakowania
  16. Kupowanie produktów w większych opakowaniach, jeśli ma się pewność, że zje się je w całości
  17. Kupowanie produktów w mniejszych opakowaniach, jeśli zwykle nie dojada się ich do końca przed ich zepsuciem
  18. Ponowne wykorzystywanie opakowań po produktach spożywczych
  19. Dojazdy do pracy, szkoły czy na uczelnię rowerem lub komunikacją publiczną
  20. Rezygnacja z samochodu – w razie czego zawsze można wypożyczyć
  21. Mieszkanie w budynku ocieplonym
  22. Ograniczenie ogrzewania zimą – to nie jest ta pora roku, w której po domu chodzi się w bieliźnie
  23. Wietrzenie zimą tylko przy wyłączonym ogrzewaniu
  24. Kupowanie owoców i warzyw bez opakowania czy siatki (i tak je umyjesz)
  25. Oddawanie pustych butelek z powrotem do sklepu
  26. Kupowanie produktów lokalnych
  27. Unikanie produktów, które muszą być sprowadzane drogą lotniczą (np. awokado)
  28. Unikanie produktów zawierających olej palmowy
  29. Nie kupowanie w nadmiarze = nie wyrzucanie
  30. Wykorzystywanie toreb wielokrotnego użytku podczas zakupów (ale nie kupowanie nowych specjalnie do tego celu!)
  31. Segregacja odpadów
  32. Rezygnacja, ograniczenie podróży samolotem
  33. Rezygnacja z „kawy na mieście”, a jeśli już to bez pokrywki
  34. Wymiana żarówek na LEDowe
  35. Gaszenie światła i wyłączanie urządzeń, kiedy się z nich nie korzysta
  36. Oszczędne korzystanie z produktów czyszczących, tworzenie własnych
  37. Zamiast podpasek i tamponów, kubeczek menstruacyjny
  38. Rezygnacja lub ograniczenie potomstwa
  39. Posiadając niemowlę – wybór pieluch wielorazowych
  40. Zamiast kupować ubranka dla dziecka – zapytać znajomych, czy ktoś się nie pozbywa
  41. Ponowne wykorzystywanie jednostronnie zadrukowanych kartek
  42. Nie drukowanie biletów – korzystanie z wersji elektronicznej
  43. Wybór korespondencji elektronicznej
  44. Nie kupowanie książek – wypożyczanie lub wybór wersji elektronicznej
  45. Kupowanie produktów wyprodukowanych z użyciem materiałów porecyklingowych
  46. Wybór produktów, które da się ponownie przetworzyć
  47. Wybór produktów, z których będzie można korzystać dłużej
  48. Dotacja organizacji środowiskowych
  49. Wolontariat w organizacjach środowiskowych
  50. Promocja zachowań pro środowiskowych

Ile podpunktów udało Wam się odhaczyć? Jestem pewna, że co najmniej kilka – a może nawet większość? Wydawać by się mogło, że świat idzie w dobrą stronę, że ludzie są coraz bardziej świadomi i jak tak dalej pójdzie, to powinno się to globalne ocieplenie jakoś załagodzić. W końcu w grupie siła, prawda? Niezupełnie.

Realne znaczenie

Pierwszym dużym problemem jest fakt, że przeciętny zjadacz chleba nie ma aż tak dużego wpływu na środowisko, jaki mają wielkie korporacje. Te nie tylko wpływają na wybory konsumentów, ale także dyktują reguły całej gry. Czy bilety na komunikację publiczną w Niemczech byłyby takie drogie, gdyby nie ogromne firmy samochodowe? Czy urządzenia domowe psułyby się od razu po zakończeniu okresu gwarancji, gdyby firmy nie liczyły na szybki powrót klienta? Czy produkty spożywcze byłyby wciąż pakowane w nadmierną ilość plastiku, gdyby ktoś nie policzył, że w ładnej folii dana rzecz się lepiej sprzeda, więc koszty opakowania zwrócą się z nawiązką?

Ludzie też nie chcą rezygnować ze swoich przyjemności i marzeń, widząc jak minimalny odsetek społeczeństwa pławi się w luksusach. Ja spędzę wakacje w nieodległym mieście, a kto inny będzie kilka razy dziennie latał prywatnym samolotem na spotkania biznesowe. Ja przejdę na weganizm, a kto inny zorganizuje imprezę, po której wyrzucone zostaną setki kilogramów niedojedzonych posiłków. Ja starannie porozdzielam wszystkie śmieci, a kto inny wywiezie swoje odpady do lasu. Wydawać by się mogło, że gra jest niewarta świeczki i po co w ogóle się starać, skoro nasze poświęcenie nie ma rzeczywiście realnego oddziaływania na środowisko…

Myślę, że wiele osób zadawało sobie to pytanie niejednokrotnie. Ja również. I doszłam do wniosku, że mimo to, nie zmienię swoich dobrych nawyków, za to będę powoli wprowadzać do swojego życia kolejne.

Przede wszystkim jest to myśl, że nawet jeśli w ogromnej skali mój gest nic nie znaczy, ma on znaczenie w ogóle. Ta jedna plastikowa siatka mniej może i nie oczyści oceanów, ale też nie zapląta się w nią morskie zwierzątko, nie trafi na nią nikt na jakiejś oddalonej o tysiące kilometrów ode mnie plaży. Ten bezmięsny obiad nie zredukuje produkcji mięsa, ale po latach wegetarianizmu będę mogła powiedzieć, że nie zjadłam kilkuset zwierząt. A jeśli za mną poszły kolejne osoby, jeśli kogoś przekonałam, to ta liczba się zwiększa.

Mój jednokrotny gest okazuje się całkiem duży, kiedy powtarzam go przez wiele lat. Warto więc wprowadzać dobre zmiany w życiu, zwłaszcza jeśli tak naprawdę nie prowadzą one do większych wyrzeczeń, poświęcenia.

Bo jak długo cieszysz się z tej jednorazowej plastikowej butelki, w której kiedyś tam kupiłeś sobie wodę?


Wpis powstał z okazji akcji #BloggersHelpWorld – Mocna Grupa Blogerów.