Człowiek z filmu

Czasem trzeba się odstresować. Jak już potwierdziłam w jednym wpisie, nie da się uczyć bez przerw na przyjemności – a przynajmniej ja tak nie potrafię. Były już na tym blogu gry, teraz przyszedł czas na filmy.

Zebrałam w jednym miejscu tytuły, których twórcy patrzą na świat z trochę innej perspektywy. Przedstawiają człowieka, jego akcje i dzieła w rozmaity sposób – symboliczny, przekształcony, abstrakcyjny. Wybrałam produkcje różnej długości, z kilku krajów i o nierównym budżecie. Gatunkowo też starałam się nie iść jedną drogą, jednak listę zdecydowanie zdominowało science fiction, tak z osobistych preferencji.

 


The Mysterious Geographic Explorations of Jasper Morello

Krótkometrażowy film animowany, w zupełnie nietypowej stylistyce. Tej długości dzieła najczęściej charakteryzują się bardzo szybką akcją i szczegółowym dopracowaniem grafiki, co występuje i tutaj. Fabuła utworu opowiada o historii Jaspera Morello – nawigatora, którego prześladuje wspomnienie popełnionego wcześniej błędu. Kiedy w mieście rozprzestrzenia się epidemia nieznanej choroby, wyrusza on w podróż w nieznane. Nie chciałabym tutaj zdradzać dalszego biegu akcji, ale zapewniam, że warto poświęcić te 26 minut na obejrzenie tego filmu.


Trzynaste piętro

Jeden z nielicznych filmów SF, gdzie nie udało mi się natrafić na rażące błędy fabularne i wszystko trzyma się kupy od początku do końca. Utwór ma bardzo dobrze wyważone tempo akcji – nie usypia, ale daje odpocząć dokładnie wtedy, kiedy widz tego potrzebuje. Trochę bałam się telewizyjnego kiczu, ale na szczęście ten tytuł mi tego oszczędził.

Historia opowiada o grupce programistów, którym udało się zaprojektować świat. Wirtualne miejsce, imitujące rzeczywistość początku XX wieku, do którego można dosłownie dostać się za pomocą komputera. Pewnego dnia kierujący całą inicjatywą Hannon Fuller zostaje zamordowany. Wcześniej pozostawia on wiadomość dla współpracownika Douglasa Halla. List ten jednak trafia w niepowołane ręce i Douglas zostaje sam z wiedzą, że taka wiadomość w ogóle była. W międzyczasie zaczynają pojawiać się tajemnicze postacie – między innymi kobieta podająca się za córkę zmarłego Fullera. Przy okazji, okazuje się, że wirtualny świat żyje własnym życiem, a to może prowadzić do dalszej refleksji… ale dobra, nie będę więcej zdradzać.


Johnny Mnemonic

Gdyby ktoś zastanawiał się, co robił Neo zanim trafił do Matrixa, to ten film jest chyba najlepszą odpowiedzią na tego typu pytanie. Główny bohater, Johnny, pracuje jako kurier pamięci. Dzięki specjalnemu implantowi jest w stanie przechować w swojej głowie 160 gigabajtów danych – co w tamtych czasach było ogromną ilością. Praca ta ma jednak pewną wadę – bohater stracił wszystkie swoje wspomnienia z dzieciństwa, aby w ich miejscu móc przechować nowe dane. Żałuje on jednak tej decyzji i zbiera na operację usunięcia implantu. Pewnego dnia dostaje bardzo ciekawe i niebezpieczne zlecenie, które wymaga przechowania więcej danych niż jest on w stanie pomieścić. Sprawy zaczynają się komplikować.

Opis brzmi dość typowo i nie zapowiada ciekawej i nieprzewidywalnej fabuły, jaką oferuje film Johnny Mnemonic. Z powodu starej daty premiery, można wybaczyć kilka niedociągnięć – a nawet potraktować je jako ciekawostkę. Jest to jeden z tych tytułów, gdzie wyłapuje się podobieństwa i różnice między rzeczywistością a wizją twórców sprzed prawie 20 lat. Fabuła oferuje szybką akcję, jest bogata w różnorakich bohaterów (niektórych odrobinę przesadzonych – ale to trzeba obejrzeć) i nie daje momentów nudy. Dobry film akcji dla każdego, kto woli komputery od samochodów.


Miasto Zaginionych Dzieci

W całym swoim życiu nie widziałam utworu, w którym występowaliby równie abstrakcyjni bohaterowie co w Mieście Zaginionych Dzieci. Dla samych niezwykłych w swoich groteskowych skrajnościach postaci warto sięgnąć po ten tytuł. Kiedy do tego dołącza raczej mroczna i smutna sceneria, od razu można się spodziewać dość nietypowego dzieła.

Samą fabułę ciężko porównać do jakiegokolwiek innego filmu i trudno wyłonić z niej główny wątek. Prawdopodobnie jest nim historia One – mężczyzny o umyśle chłopca, któremu ktoś porwał małego braciszka. Jak się okazuje, dziecko trafiło na tajemniczą wysepkę (chociaż jak dla mnie, to miejsce bardziej przypominało platformę wiertniczą), gdzie za pomocą przeróżnych urządzeń można wpłynąć na czyjś sen a następnie go ukraść. Więcej szczegółów nie będę zdradzać, choć w tym filmie fabuła nie jest aż tak ważna jak ogólne wrażenie, które budzą poszczególne sceny.


Samsara

Nigdy nie lubiłam filmów przyrodniczych i podróżniczych. Te pierwsze mnie najzwyczajniej w świecie nudziły a drugie wywoływały pytania: „dlaczego nie mogę zobaczyć tego na własne oczy?”. Samsara jest inna. Jest to film opowiadający o społeczeństwie za pomocą obrazu uzupełnianego muzyką. Komentarz twórców można wyczytać tylko i wyłącznie interpretując to, co się widzi, lub śledząc montaż – tutaj tak bardzo skojarzeniowy. Myślę, że nie muszę pisać o tym, jak piękne kadry tworzą ten film – o tym warto się przekonać na własnej skórze. Powiem tylko, że jest to dzieło twórcy słynnego filmu Baraka – Rona Fricke’a. Przy czym, Samsara zdecydowanie pobiła Barakę.

Samsara jest filmem o różnorodności świata. Oglądając ją, nawet nie starałam się oceniać tego co widzę. Zwyczaje mieszkańców odległych i orientalnych krajów zostały zestawione z zakupami w supermarketach, co sprawiło, że podczas oglądania zdarzało mi się myśleć, że obie formy spędzania czasu są równie egzotyczne i przedziwne. Ciężko jednak pisać o tych wszystkich obrazach – to naprawdę trzeba zobaczyć. I usłyszeć – bo ścieżka dźwiękowa wcale nie odstaje jakością.


Legendy sowiego królestwa: Strażnicy Ga’Hoole

Ten film powinien najbardziej spodobać się tym, którzy są znudzeni animacjami o niezawsze śmiesznych zwierzakach, które uciekły z zoo. Legendy sowiego królestwa: Strażnicy Ga’Hoole to opowieść o świecie sów, bezwstydnej w swojej typowości walce dobra ze złem oraz szybka akcja z wieloma zwrotami. Głównym walorem tego filmu jest jego nietypowość – fabuła nie próbuje naśladować żadnej znanej i aż trudno uwierzyć, że coś takiego mogło powstać w USA. Sami bohaterowie są postaciami dość abstrakcyjnymi – kto by się spodziewał sów w zbrojach, stających do walki ze złem? Muszę też napisać, że równie pięknie wykonanego obrazu nie widziałam chyba w żadnym filmie stworzonym w technice trójwymiarowej. Bogactwo szczegółów i płynność oraz dopracowanie animacji naprawdę potrafi zrewanżować to, że historia kierowana jest raczej do młodszego widza.


Pozwól mi wejść

Na wstępie powiem, że pod tym tytułem można znaleźć dwa filmy będące ekranizacją powieści Johna Ajvide’a Lindqvista. Jeden z nich jest wcześniejszą wersją szwedzką (o której będę dalej pisać), a drugi produkcją amerykańską.

Gdybym miała streścić w jednym słowie fabułę tego utworu, to powiedziałabym, że jest to film o przyjaźni. Jest to jednak bardzo nieprecyzyjna charakterystyka. Głównymi bohaterami jest dwójka dzieci, które od samego początku trzymają się na uboczu. Zdecydowanie żadne z nich nie jest duszą towarzystwa, przez co ciężko mówić tutaj o typowym, radosnym dzieciństwie. Zwłaszcza, że film osadzony jest w naprawdę mrocznym klimacie i nie brakuje w nim brutalności. Co więcej, jedno z tych dzieci okazuje się być wampirem – i to nawet nie młodym. 12-letniemu Oskarowi jednak wcale nie przeszkadza fakt, że jego przyjaciółka nie jest człowiekiem i potrzebuje krwi aby przetrwać.

Komu poleciłabym ten film? Przede wszystkim tym, którzy rozumieją jak to jest być outsiderem, a przy okazji mają ochotę na mroczny i … film, który nie jest horrorem wypełnionym screamerami.


Primer

Film ten, swoim bardzo niskim budżetem może zniechęcić fanów wybuchów i innych animacji, a rozbudzić ciekawość w tych, którzy mają wobec dzieł tego typu inne wymagania. Fabuła najogólniej mieści się w tematyce podróży w czasie, jednak podchodzi do tego zagadnienia z bardzo trzeźwego punktu widzenia – zamiast superbohaterów teleportujących się pstryknięciem palcami, mamy zbudowane przez grupkę amatorów urządzenie, które wcale nie jest proste w obsłudze i korzystanie z niego wymaga pewnego rodzaju poświęceń.

Poza akcją rozbudowaną do tego stopnia, że było mi dość ciężko ją śledzić nawet za kolejnym obejrzeniem, rozwinięte są także relacje między postaciami. Wiadomo, nikt nie zachowuje się normalnie, kiedy nagle okazuje się, że wraz z kumplami znajduje się w posiadaniu prawdopodobnie najcenniejszej maszyny na świecie. Wszystko komplikuje sposób, w jaki korzysta się z urządzenia – wymaga to dwukrotnego przeczekania: raz wewnątrz niego, ale wcześniej w taki sposób, aby nie zakłócić działania siebie z przyszłości. Myślę, że więcej sensu niż opisywanie fabuły tego dzieła będzie miało odniesienie czytelników do tej strony.


Mroczne Miasto

Jest to film, który klimatem przypomina mi tylko jeden tytuł: grę Bioshock. Ta mieszanka Noiru, SF oraz steampunku samym tłem akcji mogłaby zdziałać cuda, a kiedy do tego dochodzi naprawdę ciekawa fabuła, można delikatnie stwierdzić, że ten film trzeba koniecznie obejrzeć.

Akcja rozgrywa się w mrocznym mieście, w którym absolutnie nikogo nie dziwi ciągła noc oraz to, że codziennie równo o północy cała społeczność zasypia „tak jak stała”, samochody i pociągi się zatrzymują i światła gasną. Główny bohater pewnego dnia budzi się w wannie, zupełnie pozbawiony pamięci. Za pomocą skrawków informacji próbuje dowiedzieć się czegoś o sobie, jednak przy okazji odkrywa pewną mroczną tajemnicę.

Dark City to film zdecydowanie warty obejrzenia. Chociaż motyw bohatera pozbawionego wspomnień prawdopodobnie jest każdemu znany, jestem pewna, że dzięki mrocznej noirowo-steampunkowej scenerii nikt nie będzie się nudził – zwłaszcza fani jednego i drugiego gatunku.


eXistenZ

Jest to bardo nietypowa refleksja nad grami komputerowymi. Użyłam chyba jednak nieodpowiedniego określenia, ponieważ w tym filmie do grania nie wykorzystuje się komputerów. Gracz wyciąga pada, któremu bliżej do zwierzaka niż urządzenia i podpina go sobie do dziury w kręgosłupie, nazywanej bioportem.

Dowiadujemy się o tym z punktu widzenia Teda – człowieka, który boi się ingerencji w swoje ciało, jednak przypadkiem trafia w sam środek akcji. Ratuje Allegrę Geller – twórcę słynnej gry eXistenZ, posiadającą jedyną jej kopię. Po chwili pojawia się cała masa problemów, począwszy od ludzi którzy nie do końca warci są zaufania, a skończywszy na osobistych preferencjach typu „ja nie chcę mieć tego w swoim kręgosłupie”.

Film zdecydowanie przeznaczony dla osób o mocnych nerwach. Aby przeboleli „organiczność” niektórych scen, niekoniecznie przyjemnych bohaterów i niektóre naprawdę dziwne momenty. Jeśli im się to uda, to dostaną w zamian naprawdę ciekawą fabułę, przy której na pewno nie będą się nudzić.