Podsumowanie roku 2009

Wszyscy robią przeróżne podsumowania roku, więc i ja coś napiszę. To był chyba najbardziej zróżnicowany rok w moim życiu.

W styczniu przypadkowo (a może i nie) trafił do mnie Death Note, który rozpoczął pewnego rodzaju manię na punkcie animców, japońskiej muzyki, a potem i samej Japonii. Poszukiwania drugiego anime na tym poziomie oczywiście skończyły się porażką – naprawdę ciężko coś takiego znaleźć. Pierwsza połowa tego roku to wciąż gimnazjum – oficjalne przygotowywanie się do egzaminów i zadręczanie się „do której szkoły ja niby mam potem iść”. Kiedy jednak zdecydowałam się iść do Plastyka od razu wzięłam się porządnie za doskonalenie się w rysowaniu. A muszę przyznać że niecały rok temu 90% moich bazgrołów swoją funkcję odnajdywało w stosie makulatury. Oczywiście do poprawy zmobilizował mnie słynny Deviantart, gdzie od blisko dwóch lat mam swoją galerię (jeśli w ogóle można to nazwać tym pięknym słowem). To był udany rok, gdyż się do plastyka dostałam – a więc spełniło się jedno z moich marzeń :D.

Gdzieś tak w wakacje wróciłam na gadu – tak, przez dobre parenaście miesięcy nie używałam tego komunikatora praktycznie wcale. No i jak to bywa szybko znalazłam parę osób do dręczenia przez ów ten komunikator. A nawet osobę, która lubi być dręczona xD. Masochista!

Kolejną rzeczą, za którą się zabrałam (pomijając próbę nauki japońskiego, narysowanie własnej mangi i masę innych rzeczy, z którymi kończyłam w max kilka tygodni) była próba nauki hateemeli i ceesesów. Ale jak to zwykle ze mną bywa – nie potrafię niczego nauczyć się porządnie. Skończyło się na rozwaleniu sobie szablonu na blogu (tak, wiem, miałam go naprawić; został mi na to jeszcze jeden dzień). Dalej, wracając do męczenia ludzi przez neta – postanowiłam wreszcie zabrać się porządnie za angielski, bo to już nie gimnazjum. No więc znalazłam parę osób do męczenia przez wszelkie yahoo, ajmy, ajsikju itepeitede. I w sumie chyba nawet to mi pomogło, bo jakoś ten język zaczął do mnie docierać. Może wreszcie nie będę najgorsza w grupie^^”. A co ważniejsze – nareszcie wiem, w którą stronę idą te godziny tzn. w którą stronę się dodaje a w którą odejmuje xDxDxD. To było tyle jeśli chodzi o moje „wiem” z dziedziny geografii.

Pod koniec roku postanowiłam zmienić mój oficjalny nick na necie. Chociaż na paru stronkach, takich jak lastefem czy majanimelist pozostałam pod tym starym, raczej wszędzie (włacznie z dA) przeniosłam się na nowy.

Wiecie co jest najgorsze? To, że już za tydzień się zestarzeję o cały rok! Nie wiem, czy to normalne, ale nadal się czuję jak dwunasto-trzynastolatka xD.

Więcej

Kompozycje

Ten łikend postanowiłam poświęcić na zrobienie zaległej pracy domowej z podstaw projektowania. Ponieważ wyszła nie najgorzej, a patrząc kategorią „jak na mnie” – bardzo dobrze, postanowiłam ją tu umieścić.

Oto układ wstęgowy, zwany również rzędowym:

Układ wstęgowy

A to rozeta – czyli układ centralny – do kompletu:

Rozeta

Jak ktoś będzie chciał sobie wybudować kościół, to może tego użyć na dekorację ściany xP.

Jak już coś piszę, to aby wpis nie był taki krótki to dodam jeszcze to: postanowiłam nauczyć się html’a. Mam nadzieję, że wyniknie z tego coś więcej niż z gry na gitarze / nauki japońskiego / całej masy rzeczy, za które się brałam i po krótkim czasie rezygnowałam.

Więcej

Jabłka

Dzisiaj nareszcie rozpakowałam moje temperki (żegnajcie przeterminowane plakatówki z podstawówki). Na rysunek i malarstwo mieliśmy na pracę domową oprócz hiperka namalować na A4 trzy obrazki przedstawiające czerwone jabłka na czerwonym tle. No moje jabłka nie są całkiem czerwone, ale trudno. No i jak już o nich mowa, to w sumie nawet nie przypominają jabłek (tzn. te namalowane; te żywe były bardzo jabłkowate). Ale dobra, będę dużo malować, to się nauczę. Poza tym jak już narzekam, to nie mogę zapomnieć o tym, że kartka z bloku technicznego jest dla mnie za miękka (nie ma to jak oszczędzać farby kosztem wody xD) oraz że skaner powytegowywał wszelkie kolory.

Po pierwszym widać, że był pierwszy. Dobra, malowanie to nie jest moja najmocniejsza strona jeśli chodzi o plastykę… Ale może to się jeszcze zmieni^^. Oby…

Chociaż drugi obrazek najbardziej mnie się podoba, nie jestem z niego zadowolona. To coś po prawej stronie, co pierwotnie miało być jabłkiem, nie przypomina jabłka.

Po ostatnim widać, że ostatni :D. Tak, zmęczyłam się… Chociaż raczej bardziej by tu pasowałby zwrot „opuściły mnie chęci”. I w dodatku nie chciało mi się czekać aż dokładnie wyschnie farba, tylko wpakowałam od razu do skanera. Doskonale widać efekty tego działania.
A dobra, dam to na poziom 0, może dowiem się czegoś ciekawego o tych bazgr… obrazkach :D.

Więcej

Kilka prac

Z nieoficjalnych źródeł, czyli od autora, moje prace na podstawy projektowania:

  

Kompozycja otwarta i kompozycja zamknięta, w czterech odcieniach jednego koloru, w tym przypadku niebieskiego + akcent kolorystyczny, czyli czerwień.

Mieliśmy powycinać sobie elementy w domu a nalepiać je w szkole, ale znając życie nie zdążyłabym więc zrobiłam już w domu. Przeznaczyłam na to praktycznie cały weekend, choć i tak praca ma swoje wady. Ale dobra, jak to zwykle bywa „liczy się, że jest”.

Więcej

Początek wstawiania prac na bloga :)

To są tak jakby moje tegoroczne wytwory :) Oczywiście tylko kilka z nich, bo zawsze zapominam po moich paskudztwach zostawić pamiątki. Mam jeszcze na kompie „dzieła” sprzed roku nawet, ale nie przyznaję się do nich. Gdybym tego nie przeżyła, to w życiu bym nie pomyślała, że tak szybko przestanę rysować na poziomie podstawówki :). Ale do mistrzostwa jeszcze daleko. Z tego powodu pomijając pracę na podstawy projektowania nie wstawiam tutaj żadnych rysunków. Za to jest „ślimok” z gliny oraz kilka ujęć rzeźby psa – pierwszego glinianego psa, któremu nie odpadła głowa zanim go skończyłam :). No ina końcu kolografia z grafiki – matryca i odbitka. Monotypii (którą robiliśmy wcześniej) nie wstawię, bo gdzieś przepadło zdjęcie, ale może to i dobrze, bo i tak była paskudna ^^”.

img1
img2
img3
img4
img5
img6
img7
img8
Więcej

Pierwszy post

A więc (wszyscy mówią, że od tego się zdanie nie zaczyna, ale sru) założyłam tego oto bloga. Wczoraj, przedwczoraj czy jeszcze wcześniej – wszystko jedno, szczęśliwi czasu nie liczą. To nie jest mój pierwszy blog, może nawet nie dziesiąty. Po raz kolejny sobie obiecuję, że już nie będę zaśmiecać internetu moimi stronami, ale co tam. Mam nadzieję, że chociaż przez kilka lat utrzymam ten blog przy życiu^^.

Nareszcie łikend, więc pośpię sobie dłużej. W sumie to jest najważniejsza zaleta dni wolnych od szkoły – nie trzeba wstawać przed świtem (o szóstej w nocy jest mhrok), gapić się w plan lekcji, wiedząc, że na pewno się czegoś zapomniało i gnać na busa, który przyjeżdża zwykle za wcześnie kiedy się spóźnię lub za późno kiedy przyjdę za wcześnie. W ogóle samo siedzenie w busie… Rozgłoszą jakieś zgagi tak, że ledwo co słyszę własną empetrójkę. Poza tym siedzenie w busie służy przede wszystkim uczeniu się / odrabianiu prac domowych (niepotrzebne skreślić). W sumie to lepiej jest sobie siąść i powtórzyć to i owo, niż biec co sił w nogach przez „międzynarodowy park żuli” do gimnazjum. Tak szczerze to w porównaniu do gimu, to kocham moją obecną szkołę. Wiadomo, szkoła – jak szkoła – ma swoje wady; nauka, praca, a przede wszystkim to wstawanie przed świtem. Jednak gimnazjum było nieporównywalnie gorsze. Nie chodzi konkretnie o to moje, ale ogólnie o ten etap edukacji w życiu każdego ucznia. Ile to już razy słyszałam, że ośmioklasowe podstawówki były lepsze…

Stop. Jak już się rozgadam, to mój monolog mógłby trwać tak jeszcze kilkanaście stron… Tym bardziej, że tą notkę chciałam jakoś tak lakonicznie napisać… Jaka szkoda, że przy wypracowaniach na polski to nie działa. A z opinii o moim poprzednim blogu dowiedziałam się, że ludzie ogólnie nie lubią czytać czegoś, co przekracza przeciętną długość. Z tego powodu postaram się jakoś streszczać z moimi myślami :). A no i najważniejsze – po co mi ten blog. Zwykle na to pytanie odpowiadałam sobie, że po prostu chcę opróżnić głowę ze zbędnych myśli, a wylanie ich na bloga jest prostym rozwiązaniem tego powodu. Zaplanowałam sobie, że tego bloga będę prowadzić 4 lata – przez okres nauki w moim liceum. Tym samym pobiłabym rekord długości prowadzenia jednego bloga przeze mnie :). Nie wiem, czy to wyjdzie, gdyż ogólnie jestem bardzo zmienną osobą. Może kiedyś, kiedy będę piękna i bogata (potrzebne źródło), zostanę jakąś sławną malarką i ludzie będą się bili o moje dzieła. Wtedy ten blog posłuży za biograficzną opowieść o tym, jak kompletne beztalencie (może trochę przesadziłam, ale sru) poprzez ciężką i pełną poświęcenia pracę staje się kimś wielkim… Taa, chciałoby się :D

Więcej